28 cze 2010

Góry w malarstwie... i nie tylko



Na góry z dolin i na doliny z gór patrzyłam przez ostatni tydzień oczyma artystów. 
Poniżej- kilka impresji ;) 


Leon Wyczółkowski , Morskie Oko


Justyna Napiórkowska, Czarny Staw  

Wojciech Gerson, Cmentarz w górach 


Justyna Napiórkowska, Przełęcz Kondratowska 



Leon Wyczółkowski, Giewont o poranku 



Stanisław Witkiewicz, Wiatr halny 

Justyna Napiórkowska, Dolina Kościeliska


Justyna Napiórkowska, Dolina Kościeliska



Leon Wyczółkowski, Druid skamieniały 


Jan Rembowski, Pochód górali 














Udostępnij

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzicie?

Na marginesie

tematy, o których nie zdążę na razie napisać więcej, bo doba jest niemiłosierna, ciągle konsekwentnie mija...

-wystawa Fangora widziana niedawno w Krakowie- bo optycznie zawróciła mi w głowie, poza tym uwielbiam Fangora poczet królów polskich i krzesła jak u Van Gogha;

-Zawsze Młoda ( ...Polska) też w Krakowie przy Placu Szczepańskim, bo ekspozycja świeża i fajnie poprowadzona, ale podłogi wciąż po staremu skrzypią w kamienicy Szołayskich, a wśród obrazów snują się studenci malarstwa z rysownikami;

-Constantin Permecke w Brukseli- bo dobrze zobaczyć malarza który maluje jakby rzeźbił;

-Fernando Botero w Bilbao, przez osobistą sympatię do artysty-
odkąd poznałam go kilka lat temu najpierw w Pietrasanta, potem w Paryżu;

-Nowy Jork- w światłach i w ciemnościach...;
-Lucca pod wodą...bo bardzo tam pada i zaczynam się martwić;

- Korczak dla dorosłych, bo dziś zauważyłam, że dorośli niewiele o nim zapamiętali- dzieciom należy się ich bajka!;

-temat z kresów, od PM, którego przepraszam za to opóźnienie...ale nie zapomniałam!

1224 słowa
1224 słowa skopiowano przez ostatnich 24 godzin z mojej strony. Proszę o uszanowanie praw autorskich. W przypadku chęci wykorzystania tekstu mojego autorstwa, proszę o kontakt emailowy.
Justyna Napiórkowska
justyna (at) napiorkowska.pl

POCHWAŁA DYSKRETNYCH UCZYNKÓW

Chcę napisać o M., mojej siostrze. A raczej o pewnym dyskretnym dobrym uczynku.


Piątek. W tle zbliżające się święta. W głośnikach kolędy. W sklepach tłumy. Przy kasach kolejki. Tak jak wczoraj w Ikei. Sklep przed świętami to terytorium walk. Niby po prostu święta, a trochę jak apokalipsa.

Trudno zobaczyć w tym tłumie drugiego człowieka. Na przykład kobietę w ciąży. Albo starszą. Albo zdenerwowaną.
Trudno zauważyć, trudno skojarzyć, trudno zdążyć choćby z najmniejszym dobrym uczynkiem.

Moja siostra, M. zauważyła. I zdążyła mieć pomysł ( w sowjej prostocie naprawdę niezwykły) , obejść narzucaną zewsząd obojętność i zrobić małą rzecz. Mały,dyskretny dobry uczynek.
Zauważyła syna z matką, zdecydowanie starszą. W rozmowie okazało się, że Pani X. była więźniem obozu koncentracyjnego w 1943 r. Mąż w Majdanku. Legitymacja Pokrzywdzonych przez III Rzeszę. Dużo historii na jej zgarbionych wiekiem plecach. Nie przyszli do Ikei na zakupy. Przyszli się ogrzać i zjeść kolację -4 kromki chleba i herbata dzielona na pół. Na to ich było stać. Brzmi jak opowieść z Hansa Christiana Andersena. I wtedy nastąpił właśnie ten mały, dyskretny, dobry uczynek M.

Moja siostra też nie wyszła z zakupami. Ale z zapamiętanym, wzruszonym spojrzeniem zmęczonych oczu Pani X.

Pisze wbrew M., o tym pisać mi zabroniła. Łamię zakaz, tu nie chodzi o to kto, tylko co. Potraktujcie to proszę jako pomysł na dni gorączkowego poszukiwania prezentów świątecznych. Prosty i niewyczerpujący. Ja też spróbuję.

PS Zamiast M. mogłabym tu pewnie wpisać inicjały innych osób. Tak na gorąco przychodzą mi do głowy A.K., J.K., J.O. , T. G. I pewnie wielu innych, dyskretnych w dobrych uczynkach. Wypełnijmy nimi świat!

Inne historie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Inne historie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...